sobota, 26 lutego 2011

myśle nad tym jakie jest spędzanie sobotnich wieczorów dla mnie.
wyobrażając sobie wszystkich znajomych, którzy sie super bawią.. zazdroszczę im. z drugiej strony wiem jaka byłaby moja reakcja już po całym sobotnim wieczorze, a mianowicie; 'po co?'. i nie wiem jak sobie mam wytłumaczyć, a raczej przyzwyczaić się do bycia samemu ze sobą. przecież to nic trudnego, a czasem może być i przyjemnością. jeżeli człowiek pokocha siebie całego takim jakim jest, zaakceptuje wszystko to życie stanie się łatwiejsze, prawda? prawda?

piątek, 25 lutego 2011


potrzebuję czegoś nowego.

wtorek, 22 lutego 2011


Dzisiaj doszłam do wniosku, że musze mieć jakieś cele. bez tego życie jest bez sesnu. mam już kilka. teraz tylko trzeba to wszystko zrealizować. nie, nie są to jakieś chore ambicje. trzeba jakoś sensownie istnieć.

niedziela, 20 lutego 2011


"Pragnę miłości, która ogranie całą moją osobę.
Miłości, która patrzy na mnie przez cały czas.
Pragnę nadziei, że to co najlepsze jest przede mną.
Nadziei, która powie, że zawsze będę żył."

czwartek, 17 lutego 2011


Dlaczego ludzie UWIELBIAJA cierpieć? dlaczego 'cierpienie' jest tak dobrze sprzedawane? dlaczego uwielbiamy wiedzieć, że komuś sie nie układa? DLACZEGO NIE POTRAFIMY POWIEDZIEĆ, ŻE JESTEŚMY SZCZĘŚLIWI? przecież życie jest dla nas i to my powinniśmy go przeżyć tak jak chcemy, a nie wmawiać sobie, że jacy to z nas cierpiętnicy. no. :)

niedziela, 13 lutego 2011



wczoraj naszła mnie taka myśl, że nie można przestać kochać osoby, którą się kiedyś kochało. jeżeli była to prawdziwa miłość. nie chodzi mi tutaj o to, że jest się cały czas z tą osobą. po rozstaniu bez jakiś wielkich, burzliwych rozstań. po jakimś czasie mając już innych partnerów, spotykając sie jest takie BUM! i myśl, było pięknie, mogłabym to powtórzyć. ale stop, moi drodzy. na wszystko był czas, a czasu się nie wróci. wracamy do teraźniejszości, w której tak samo jesteśmy szczęśliwi. :) ot tak, naszła mnie myśl nie z powodu walentynek. z powodu ciebie :) dobranoc.